środa, 27 września 2017

Wakacje na mazurach!

Całkiem niedawno wróciliśmy z Mazur! Było bardzo fajnie,ale zacznijmy od początku! Wszystko zaczęło się od nocy przed wyjazdem mianowicie 11 sierpnia, jak już pewnie wiele z was wie była wtedy straszna nawałnica! Myśmy tą noc spędzili na działce w przyczepie w Borach Tucholskich. Cała noc przeszła pomyślnie Tofik się nie bał tylko spał, gorzej było nad ranem bo powalone drzewa opóźniły nasz wyjazd o parę dobrych godzin ! W końcu wyruszyliśmy podróż trwała niespełne pięć godzin, z Tofika jestem bardzo zadowolona ponieważ całą podróż przespał (oprócz przystanków)
Tofik w podróży 

 Na miejscu na polu namiotowym było sporo psiaków na szczęście wszystkie przyjazne. Pierwszy dzień spędziliśmy na rozlokowywaniu się i odpoczywaliśmy po drodze, zaś kolejne dni spędziliśmy bardzo aktywnie. Mianowicie, już drugiego dnia od przyjazdu wyruszyliśmy na wycieczkę do okoła jeziora. Czyli tu mamy nasze pierwsze 11 km zrobione na mazurach 💪 Połowe drogi szliśmy asfaltem ale sie opłacało, ponieważ drugą połowę szliśmy pastwiskami widoczki były piękne. Tofik wrócił zmęczony i do końca dnia spał więc był spokój. 😂 
Konie!








Mazury kraina wiecznych jezior czyli nie mogło się obejść bez pływania już trzeciego dnia od przyjazdu zamoczyliśmy się w jeziorze woda była przepiękna, czysta i ciepła (pomyślałam szybciej i zabrałam kamerę GoPro ~> filmik z niej na kanale) Tofik mógł w końcu się wyszaleć.





 Po dniu plażowania nad jeziorem nadszedł czas na dzień zwiedzania.  😁 Po jechaliśmy do Mrągowa i los chciał że trafiliśmy na biegi, dodatkowe atrakcje zupełnie przez przypadek.

 W tym małym a jakże uroczym miasteczku zwiedziliśmy Amfiteatr i "deptaczek" wzdłuż jeziora piękne miejsca mimo dość sporej ilości ludzi.





Po Mrągowie wkradł nam się kolejny dzień lenistwa nad jeziorem, ale potem już Pojechaliśmy aktywnie zwiedzać. Zaczęliśmy od Wilczego szańca w Kętrzynie, miałam obawy ze nas z psem nie wpuszczą, jednak moje przeczucia się myliły bo pieski są tam mile widziane Ba pomyśleli o misce z chłodną i zimną wodą czym mnie bardzo mile zaskoczyli.



 Po zwiedzeniu muzeum udaliśmy się na obiadek na mieście.
 Następnie zwiedzaliśmy promenadę w Giżycku.


 Po takim zwiedzającym dniu zmęczeni ale zadowoleni poszliśmy spać 😊. Następnie dni spędziliśmy na spacerowaniu, pływaniu i zabawie, nie daleko nas pasły się konie więc były odwiedzane parę razy dziennie, Tofik coraz lepiej aportował w wodzie i ćwiczyliśmy sztuczki.

Oficjalnie ogłaszam ze to były bardzo udane wakacje! Zmęczeni i zadowoleni wracamy do domku, by niedługo siedzieć pod kocem z herbatką oglądać zdjęcia i wspominać te wspaniałe chwile.



                                                                                                                                           Łapa!

2 komentarze:

  1. Przepiękny blog, niesamowite ujęcia zdjęć, cudowne historie i porady !! Gratuluję talentu :) :) :) Tofik jest prześliczny, niezwykle mądry i ma najlepszą Pańcię na Świecie :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super post! Ja mieszkam na Mazurach (niedaleko Mrągowa właśnie) i fajnie, że wam się podobało! Zapraszamy częściej! Świetne zdjęcia <3

    OdpowiedzUsuń